HomeDezinformacjaNajnowsze

Rosjanie wzięli na celownik nasze odnawialne źródła energii

Tylko w ciągu jednego kwartału źródła powiązane z Rosją wygenerowały ok. 34 mln. wpisów o energii i klimacie. „Przez ostatnie lata wschodnia propaganda nadawała ton dyskusji o zielonej energii w polskich mediach społecznościowych” - podkreśla wiceminister klimatu.

To nie była bariera językowa
Głód: narzędzie dezinformacji
Czy tarcza nas ochroni?

Mieszkańcy terenów, na których stawiane są wiatraki prądotwórcze, mają nieograniczony dostęp do rozpowszechnianej w internecie dezinformacji na temat zielonej energii. Brakuje im za to rzetelnych informacji o wynikających z podatków korzyściach finansowych, jakie gminy czerpią z umieszczania wiatraków w ich obrębie. O tym między innymi mówiła Agnieszka Pakuła z Iberdrola Renewables Polska podczas zorganizowanej przez PAP debaty „Fakty i mity – demaskujemy dezinformację o energetyce wiatrowej”.

Iberdrola Renewables Polska jest częścią grupy Iberdrola, największego przedsiębiorstwa energetycznego w Europie i jednego z dwóch największych na świecie, które od 20 lat inwestuje w odnawialne źródła energii

W jej opinii konieczne jest edukowanie lokalnych społeczności na temat korzyści, jakie dla ich „małych ojczyzn” mogą przynieść OZE, w tym energetyka wiatrowa. „Musimy więc nie tylko walczyć z mitami, ale i edukować, mówić o korzyściach. Ale mimo wielu prowadzonych działań nie widzę, aby skala dezinformacji się zmniejszała” – stwierdziła Agnieszka Pakuła.

Jej zdaniem przeciwników wiatraków, wbrew pozorom, nie jest tak wielu: świadczą o tym chociażby referenda urządzane przez nich w gminach – zwykle frekwencja jest zbyt mała, aby wyniki były wiążące. Ale, jak wskazała, jest to jednocześnie bardzo aktywna grupa.

„Czy my, jako inwestorzy, jesteśmy wiarygodni dla lokalnych społeczności? Przedstawiamy fakty poparte badaniami. Ale kiedy napotykamy na barierę emocji, to trudno przebić się z faktami” – powiedziała Agnieszka Pakuła.

Rosyjskie pieniądze przeciwko OZE

Debatę pt. „Fakty i mity – demaskujemy dezinformację o energetyce wiatrowej” zainaugurowała Urszula Zielińska, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, która stwierdziła, że dezinformacja dotycząca transformacji energetycznej stanowi problem dla całej branży. Tylko w pierwszym kwartale 2024 r. źródła powiązane z Rosją wygenerowały ok. 34 mln. wpisów o energii i klimacie. „Przez ostatnie lata wschodnia propaganda nadawała ton dyskusji o zielonej energii w polskich mediach społecznościowych” – podkreśliła wiceminister klimatu.

Dodała, że m.in. dzięki pracom Komisji do Spraw Badania Rosyjskich i Białoruskich Wpływów udało się ustalić, że propaganda ze wschodu „wzięła na cel” energetykę, aby zablokować skuteczną transformację energetyczną Polski.

„Osiem miliardów złotych, czyli około 22 miliony złotych dziennie, jest przeznaczane ze Wschodu na dezinformację i propagandę w Unii Europejskiej. Jednym z jej celów jest pomoc Rosji w utrzymaniu wizerunku supermocarstwa. […] Działania będą wykraczać poza internet, jako ważny środek wsparcia organizowane są masowe akcje. […] Celem jest pogłębianie wewnętrznych sprzeczności, stymulowanie protestów, eskalacja protestów antyrządowych i podburzanie elektoratu w krajach NATO i Unii Europejskiej” – powiedziała Urszula Zielińska.

Przedstawicielska MKiŚ zaznaczyła, że takie działania dezinformacyjne dotyczą całej transformacji energetycznej w naszym kraju.

„Przechodzimy na własne źródła energii, na źródła niezależne, które budują nasze bezpieczeństwo energetyczne. I to właśnie próbuje się zastopować” – oceniła Urszula Zielińska.

W Polsce dezinformacja dobrze się rozchodzi

Dr hab. Katarzyna Bąkowicz z Uniwersytetu SWPS i Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego KPRM, podkreśliła, że z badań wynika, że dezinformacja najlepiej „rozchodzi się” w takich krajach jak Polska, Bułgaria i Słowacja, bo „grunt tam jest najbardziej podatny”.

„Przyjrzeliśmy się w tym badaniu dwóm perspektywom: perspektywie ofiar dezinformacji i jej twórców. Ten mocny komponent rosyjski to mówienie, że OZE to są projekty ideologiczne, nie mające znaczenia w transformacji energetycznej. To jest podważanie całego zjawiska OZE” – mówiła Katarzyna Bąkowicz.

Dodała, że druga perspektywa to budowanie narracji na temat budowy wiatraków i ich niemieckiego pochodzenia: „przywożą nam to z Niemiec i próbują wstawić, to jest spisek niemiecki, to jest zachodni kapitalizm przejmujący polskie inwestycje”.

Po pierwsze: do kogo i jak

Ekspertka wskazała, że większość firm działających w branży OZE prowadzi działania informacyjne, ale wydaje się, że nie są one skuteczne. W jej opinii najpierw należy ustalić, kim jest odbiorca projektu, w jaki sposób do niego trafić. „U jednych posłuch będą mieli naukowcy, u innych ktoś ze społeczności lokalnej, a dla jeszcze innych właściciel farmy wiatrowej, który daje zatrudnienie. I te działania muszą być systemowe. Firmy powinny współpracować i dzielić się dobrymi wzorcami” – zaznaczyła.

Dr Aleksandra Michałowska-Kubś z NASK podkreśliła, że ważna jest forma przekazu dezinformacji – często jest emocjonalny, nawiązuje do poczucia zagrożenia zdrowia i otoczenia, a także do kwestii ekonomicznych.

„OZE są przedstawiane jako nieefektywne, nieopłacalne. Warto pamiętać, że te duże narracje wykorzystują nowe przykłady, czy to badanie opublikowane w renomowanym czasopiśmie naukowym, które jest przedstawiane w zmanipulowany sposób, czy post z zagranicznej konferencji, która ma wątpliwą wartość naukową” – powiedziała Aleksandra Michałowska-Kubś i dodała, że kluczowa dla zatrzymania dezinformacji jest edukacja już na poziomie szkoły podstawowej.

Jak walczyć z dezinformacją?

Grzegorz Górski, wójt podlaskiej gminy Grajewo, na terenie której działają farmy wiatrowe, stwierdził, że, jego zdaniem, społeczności lokalne można przekonać poprzez pokazywanie możliwych korzyści, oraz przykładów z innych, podobnych społeczności.

„Zaprosiłem zaprzyjaźnionego wójta, który ma 75 wiatraków na terenie swojej gminy i zrobiliśmy wspólną konferencję. Takie oddolne działania i to w bliskich relacjach z mieszkańcami budują sieć wiarygodności. To jest chyba rozwiązanie, które zwycięża dezinformację” – powiedział Grzegorz Górski.

Dr hab. Filip Raciborski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zauważył, że kwestia dezinformacji w obszarze zdrowia jest bardzo powszechna i daje się łatwo łączyć z innymi obszarami.

„Problemem jest łatwość, z jaką oddziałuje na społeczeństwo. Sugerujemy się strachem, lękiem. Posługujemy się wątpliwościami. Jeżeli ktoś przeczyta post o tym, że pod wpływem wiatraków nie można spać, że pojawiają się migreny, to budzi się w nim lęk o własne zdrowie, o to, czy te wiatraki na pewno są bezpieczne” – mówił.

Według eksperta taka osoba zaczyna wówczas szukać więcej informacji na ten temat. „Publikacje naukowe nie są adresowane dla laika i są dla niego mało przekonujące. Od lat zresztą obserwujemy utratę autorytetów naukowych. Teraz stawiamy na równi influencerów i celebrytów z profesorami różnych dziedzin, dając im równoważność głosów” – ocenił Raciborski.

Prowadząca debatę Małgorzata Żmijewska-Kukiełka, prezes Fundacji Green Transition HUB, podsumowując spotkanie, podkreśliła, że ważnym krokiem w walce z dezinformacją jest dialog i wzrost świadomości konieczności sprawdzania informacji w sprawdzonych źródłach.

oprac. red. źródło informacji: PAP MediaRoom

 

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: