Moskwa nie tylko przestaje pisać historii na nowo, ale robi to coraz bardziej agresywnie. Wypowiedzi rzeczniczki rosyjskiego MSZ pokazują jasno: nie chodzi o pamięć, ale o politykę, wpływy i próbę narzucenia własnej wersji przeszłości całej Europie.
Rosja od lat prowadzi konsekwentną ofensywę w sferze pamięci historycznej.Głównie w Rosji, ale teraz co raz częściej także poza jej terytorium.
Teraz wraca z nowym hasłem – „ludobójstwo narodu radzieckiego” – które ma nie tylko porządkować narrację wewnętrzną, ale także przebić się na arenę międzynarodową. Za wielkimi słowami kryje się oczywiście dobrze znany schemat: wybiórcza pamięć, przemilczenia i polityczna presja.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa w swoim wywiedzie dla TASS nie pozostawia wątpliwości. Prawdziwa historia to, ta którą nauczają z Kremla. I nie podlega to dyskusji.
Całą filozofia rosyjskiej polityki historycznej jest zresztą prosta, jak konstrukcja radzieckiego godła: jedna narracja, jeden punkt widzenia, zero miejsca na niewygodne fakty.
Wspomniany dzień był w tym roku (2026) obchodzony był po raz pierwszy. Rosja chce sam termin wprowadzić przede wszystkim do międzynarodowege obiegu, do uznania go między innymi przez ONZ.
Pomińmy tutaj kwestię wątpliwości czy taki twór jak „naród radziecki” w ogóle istniał i tego, że jeżeli nawet, to dzisiaj już nie istnieje.
Kto zatem zdaniem Zacharowej poza państwem niemieckim jest odpowiedzialny za to „ludobójstwo narodu radzieckiego”?
„To kwestia dla prawników”, opowiada rzeczniczka rosyjskiego MSZ. I dodaje, że „Ten temat nie jest zamknięty”.
– Chciałabym zwrócić uwagę na dokument z 22 marca 2023 roku. To oświadczenie Dumy Państwowej o ludobójstwie narodów Związku Radzieckiego dokonanym przez Niemcy i ich popleczników w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W dokumencie tym wspomniano – pozwolę sobie zacytować – „oddziały zbrojne sformowane na terytoriach Belgii, Italii, Hiszpanii, Holandii, Norwegii, Finlandii i innych państw, a także poszczególnych ochotników z Austrii, Łotwy, Polski, Francji i Czech, oraz zdrajców spośród mieszkańców okupowanych terytoriów, którzy złożyli przysięgę wierności reżimowi hitlerowskiemu” – wyjaśnia Zacharowa.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ odkrywa też dla rosyjskiego czytelnika, czego chcą tak naprawdę ci, którzy nie zgadzają się z wersją historii II wojny światowej propagowaną przez Rosję.
– Oni nie chcą żyć ze świadomością, że przegrali. Nie chcą uznać wyroków Norymbergi. Nie chcą pogodzić się z tym, że nasza kraj zajmuje centralne miejsce wśród zwycięzców. Nie chcą porzucić myśli o przejęciu ukraińskich czarnoziemów, rosyjskiej ropy i gazu czy zasobów Azji Środkowej – mówi Zacharowa.
– To nie jest sprawa kilku szaleńców w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy czy skorumpowanych urzędników w polskich miastach burzących pomniki. To globalna strategia kolonialna. Oni uważają zwycięstwo Związku Radzieckiego za coś „przypadkowego” lub „niedopuszczalnego” i sądzą, że nadszedł moment, by ten „błąd” naprawić. Chcą dokonać rewanżu, który pozwoli im na nowy podział świata. Ale to im się tylko śni – dodaje rzeczniczka Ławrowa.
I dodaje: Dzięki osobistemu wkładowi prezydenta Władimira Putina odzyskaliśmy fakty i prawdziwą historię.
I tutaj, rzec by można, że pies jest pogrzebany.
ih
Мария Захарова: нельзя допустить пандемию фашизма

COMMENTS