„Rusofobia” to jedno z najbardziej wyeksploatowanych pojęć w arsenale rosyjskiej propagandy. Służy jako uniwersalne wytłumaczenie wszystkiego, co w polityce państw europejskich nie odpowiada interesom Kremla. W tej narracji Polska zajmuje miejsce szczególne: nie jako państwo reagujące na realne zagrożenia, lecz jako kraj rzekomo „genetycznie” niezdolny do normalnych relacji z Rosją.
Zdaniem pewnego rosyjskiego politologa rusofobia jest „częścią narodowej świadomości” Polaków. Z kolei z rankingu jednego z rosyjskich portali wynika, że najbardziej nieprzyjazne Rosji rządy mają swoją siedzibę jednak nie w Warszawie, ale w Londynie i Berlinie. Przynajmniej w grudniu 2025.
„Polska rusofobia” to słowo wytrych, którym bardzo chętnie posługuje się rosyjska propaganda i dezinformacja. I tłumaczy tym wszystkie obronne działania Polski, która stanowią odpowiedź na rosyjskie działania skierowane przeciwko Polsce a przede wszystkim naszemu bezpieczeństwu.
Wspomnianym powyżej politologiem jest Wadim Truchaczew, który wykłada na Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Humanistycznym w Moskwie. W rosyjskiej przestrzeni informacyjnej pełni rolę komentatora-legitymizatora i nadaje pozór akademickiej wiarygodności tezom rosyjskiej propagandy. Pomaga „tłumaczyć” rosyjskim odbiorcom wydarzenia w Polsce w sposób zgodny z interesami Kremla. Jest jednym z częściej cytowanych w rosyjskich mediach komentatorów spraw polskich.
„Rusofobia stała się nieodłączną częścią świadomości narodowej w Polsce i elementem jej polityki wewnętrznej” — powiedział portalowi NEWS.ru.Tym właśnie, według niego, tłumaczy się niemożliwość pojednania obu krajów.
„Polityczna rusofobia w Polsce jest wysysana dosłownie z mlekiem matki — to nieodłączna część ich świadomości narodowej i polityki wewnętrznej” — powiedział Truchaczew.
Metafora „mleka matki”: To jedna z najczęstszych figur retorycznych w rosyjskich mediach. Służy ona przekonaniu rosyjskiego odbiorcy, że niechęć Polaków do polityki Kremla nie wynika z racjonalnych przesłanek (jak np. historia a współcześnie atak na Ukrainę i agresywna polityka Rosji względem Polski), lecz jest „organiczną chorobą” przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
Jego zdaniem obecnie około 90% populacji Polski odnosi się do Federacji Rosyjskiej negatywnie. Dlatego Rosja w Polsce „nie ma czego szukać”.
Политолог объяснил невозможность примирения Польши с Россией
Dla odmiany gazeta WZGLIAD opublikowała swój cykliczny ranking nieprzyjaznych Rosji rządów.
„Grudniowy „Ranking nieprzyjaznych rządów” odnotował rekordowy poziom wrogości Wielkiej Brytanii i Niemiec, a także gwałtowny skok wskaźników Polski i Estonii. Ogólny indeks konfrontacji rośnie, jednak USA wykazują odwrotną dynamikę”- czytamy w komentarzu.
Pierwsze miejsce z 95 punktami podzieliły Niemcy i Wielka Brytania. Czym sobie na to zasłużyły?
Ano tym: „Oba kraje przekazały Ukrainie uzbrojenie: RFN wysłała dwa systemy Patriot, a Zjednoczone Królestwo – rakiety Martlet. Ponadto udzieliły Kijowowi finansowania: UE zatwierdziła kredyt w wysokości 90 mld dolarów, a Londyn przeznaczył 805 mln dolarów na zakup amerykańskiego sprzętu.

„Gwałtowny skok wrogości wykazała Polska: zdobywając 90 punktów, kraj przesunął się z siódmego miejsca w listopadzie na drugie. Wynik ten jest bezpośrednim następstwem jej polityki wojskowej: Warszawa przeznaczyła dla Kijowa 100 mln euro na zakup amerykańskiego uzbrojenia w ramach programu PURL i zgodziła się na umieszczenie na swoim terytorium obozu szkoleniowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy” – tym z kolei nasz kraj zapracował sobie na 2 miejsce w tabeli.
Warto zwrócić uwagę, że o ile kraje europejskie „odnotował rekordowy poziom wrogości” to zupełnie inaczej sprawa ma się ze Stanami Zjednoczonymi, bo te „wykazują odwrotną dynamikę”. A więc stają się „mniej wrogie” w tej pokrętnej logice.
A generalnie „rusofobia” czy rankingi i tak mają tylko propagandowe znaczenie. Bo jak podkreśla inny rosyjski politolog „Europa ma luksusowy wybór – bolesna śmierć albo przyjaźń z Rosją”…
Igor Hrywna

COMMENTS