HomeDezinformacjaWiadomości główne

Rosjanie poszukują łatwych celów

Telegram to główne narzędzie rosyjskiej propagandy. To właśnie tam testowane są rosyjskie przekazy. Potem te treści przenikają do kolejnych platform, przede wszystkim do TikToka i Facebooka. Wcześniej jednak są dostosowywane do konkretnych grup odbiorców i ich oczekiwań.

Rosjanie manipulują chatbotami AI. Polska na celowniku
Czy Putin żył już w XIII wieku?
Radosław Sikorski wypunktował rosyjskiego ambasadora

Na zlecenie Litewskiej Komisji Radia i Telewizji przeprowadzono badanie dotyczące fałszywych informacji rozpowszechnianych w mediach społecznościowych przez rosyjską propagandę.

– Najczęściej rozpowszechniane są negatywne informacje dotyczące litewskiego systemu, władz państwowych – niezależnie od tego, kto akurat rządzi – a także NATO – wyjaśnia Mykolas Katkus szef firmy „Repsense”, która je przeprowadziła.

Jednak samo opublikowanie fałszywej informacji nie wystarczy. Aby dezinformacja osiągnęła zamierzony efekt i wpływała na odbiorców, musi zdobyć odpowiedni zasięg oraz zaangażowanie użytkowników mediów społecznościowych. Tutaj (tak jak w Polsce) do gry wkraczają
armie botów

– Istnieją konta całkowicie fikcyjne, ale są też osoby, które tworzą po 10–15 fałszywych profili i za ich pośrednictwem rozpowszechniają treści. Materiały publikowane są w różnych grupach – czasem autentycznych, a czasem przejętych lub kupionych. Najważniejsze jest jednak to, że Facebook jest miejscem, gdzie próbuje się aktywizować samych użytkowników – mówi Katkus.

Jak dodaje, osoby rozpowszechniające dezinformację starają się docierać przede wszystkim do odbiorców podatnych na tego typu przekazy.

– Poszukuje się łatwych celów – osób, które już teraz są negatywnie nastawione do państwa litewskiego albo mają skłonność do oburzania się na wszystko. W tym kanale poszukuje się również osób publicznych, które mogłyby podchwycić rozpowszechniane treści. Aby generować polubienia i udostępnienia, choć nie mam na to bezpośrednich dowodów, można przypuszczać, że wykorzystywane są także boty – tłumaczy szef „Repsense”.

Wyniki badania pokazują, że fałszywe informacje są rozpowszechniane w mediach społecznościowych w sposób złożony i skoordynowany – równocześnie za pośrednictwem różnych kanałów komunikacji. Jedne kanały służą do testowania przekazów, a inne do utrwalania propagandy.

– Telegram to platforma, z której na Litwie korzysta stosunkowo niewiele osób, ale jednocześnie jest to główne narzędzie rosyjskiej propagandy. To właśnie tam testowane są przekazy, uruchamiany jest państwowy aparat propagandowy i tworzona jest droga do przenikania tych narracji do Europy. Jest to pierwotne źródło, w którym formułowane są określone idee – wyjaśnia
Mykolas Katkus

Jak dodaje, wyselekcjonowane treści trafiają następnie do innych mediów społecznościowych, gdzie są dostosowywane do konkretnych grup odbiorców i ich oczekiwań.

– Najczęściej rozpowszechniane są negatywne informacje dotyczące litewskiego systemu, władz państwowych – niezależnie od tego, kto akurat rządzi – a także NATO. To typowe cele propagandystów. Następnie te treści stopniowo przenikają do kolejnych platform, przede wszystkim do TikToka i Facebooka – mówi.

Katkus podkreśla, że głównym celem dezinformacji jest długofalowe oddziaływanie na procesy polityczne na Litwie. – Załóżmy, że jakiś antypaństwowy aktywista publikuje określoną treść i zdobywa 200 tys. udostępnień lub polubień. Nie jest to naturalne poparcie ani naturalna aktywność, ale tworzy wrażenie popularności. Gdy pojawiają się ważne wydarzenia, próbuje się w ten sposób stworzyć pozory społecznego poparcia i dotrzeć do osób mających wpływ na opinię publiczną. Sukcesem takich działań jest sytuacja, gdy do rozpowszechniania narracji przyłącza się polityk, działacz społeczny lub osoba podejmująca decyzje. Celem jest przeniknięcie tej narracji do mediów głównego nurtu i polityki – tłumaczy.

oprac. red.

źródło:

Badanie: za dezinformacją w mediach społecznościowych stoi skoordynowany system działania

 

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: